Kiedy koń nie ma do ciebie "szacunku"
A może próbuje powiedzieć ci coś zupełnie innego?
To jeden z tych tematów, który wraca w stajniach jak bumerang. Wystarczy zajrzeć na fora internetowe czy grupy dla jeźdźców. Ktoś pisze, że koń nie daje się złapać na padoku. Ktoś inny narzeka, że podczas siodłania wierci się, odsuwa albo próbuje odejść. Pojawiają się pytania o konie, które napierają na człowieka, wyrywają nogę podczas czyszczenia kopyt, nie chcą spokojnie stać na myjce, albo robią wszystko, żeby jak najszybciej wrócić do stada. Bardzo często pod takimi wpisami pojawia się jedna odpowiedź: „On cię nie szanuje”. To proste wyjaśnienie, ale rzeczywistość zwykle jest bardziej złożona.
Koń nie zachowuje się tak bez powodu
Wyobraźmy sobie klacz, która zostaje sama na myjce, kiedy pozostałe konie wracają już do stajni. Zaczyna się niepokoić, przestępuje z nogi na nogę, rży i próbuje wyrwać się do pozostałych koni. Łatwo uznać, że jest nieposłuszna albo próbuje postawić na swoim.
Tymczasem z punktu widzenia konia sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Koń jest zwierzęciem stadnym. Przez tysiące lat to właśnie obecność innych koni dawała mu największe poczucie bezpieczeństwa. Oddzielenie od stada może więc wywoływać silny stres, zwłaszcza u młodych lub mniej pewnych siebie zwierząt.
Podobnie jest z wieloma innymi zachowaniami. Koń, który nie chce dać się osiodłać, może odczuwać dyskomfort związany z niedopasowanym sprzętem. Wyrywanie nogi podczas czyszczenia czasami wynika z bólu, problemów z równowagą albo wcześniejszych złych doświadczeń. Dlatego zanim uznamy, że koń „robi nam na złość”, warto zadać sobie pytanie: dlaczego zachowuje się właśnie w ten sposób?
Konie potrzebują jasnych zasad
Jeżeli wykluczymy problemy zdrowotne, bardzo często dochodzimy do drugiego elementu - komunikacji. Koń najlepiej funkcjonuje wtedy, gdy człowiek jest spokojny, przewidywalny i konsekwentny. Nie chodzi o dominowanie nad zwierzęciem ani o udowadnianie swojej siły. Chodzi o to, żeby koń zawsze wiedział, czego od niego oczekujemy.
To trochę jak z dziećmi. Jeżeli jednego dnia pozwalamy na coś, czego następnego zabraniamy, łatwo o nieporozumienia. Koń również uczy się poprzez powtarzalność. Im bardziej czytelne są nasze zasady, tym pewniej czuje się w codziennej pracy.
Przestrzeń ma znaczenie
Jedną z pierwszych rzeczy, których uczą się początkujący jeźdźcy, jest świadome poruszanie się przy koniu. Nie dlatego, że koń chce przejąć kontrolę, ale dlatego, że zwierzę ważące kilkaset kilogramów musi nauczyć się szanować przestrzeń człowieka.
Wyobraź sobie sytuację podczas siodłania. Koń robi krok w twoją stronę. Odruchowo się odsuwasz, żeby zrobić mu miejsce. Następnym razem zrobi to samo. Potem jeszcze raz. Po pewnym czasie napieranie staje się dla niego normalnym sposobem zachowania. Dużo lepszym rozwiązaniem jest spokojnie poprosić konia, aby wrócił na swoje miejsce. Bez złości, bez szarpania. Po prostu konsekwentnie pokazać mu, gdzie powinien stać. To drobiazg, ale właśnie z takich drobiazgów buduje się później codzienna współpraca.
Małe sytuacje mają duże znaczenie
Podobnie wygląda to podczas czyszczenia kopyt. Zdarza się, że koń po kilku sekundach wyrywa nogę. Wielu początkujących odruchowo ją puszcza i próbuje jeszcze raz. Koń bardzo szybko się uczy. Jeżeli każde wyrywanie kończy ćwiczenie, zaczyna kojarzyć, że właśnie w ten sposób może skrócić całą sytuację.
Nie oznacza to oczywiście, że należy siłować się ze zwierzęciem. Wręcz przeciwnie. Najlepiej spokojnie ponowić próbę i zakończyć ją dopiero wtedy, gdy koń przez chwilę postoi spokojnie. W ten sposób nagradzamy zachowanie, którego naprawdę oczekujemy. Tak wygląda większość nauki koni. Nie spektakularnymi metodami, ale cierpliwym powtarzaniem prostych rzeczy.
Koń uczy się każdego dnia
Czasami wydaje nam się, że koń uczy się tylko podczas treningu. W rzeczywistości uczy się bez przerwy:
- podczas prowadzenia na uwiązie
- podczas wyprowadzania z boksu
- podczas zakładania kantara
- podczas karmienia.
Każda taka sytuacja jest dla niego kolejną lekcją. Jeżeli nasze reakcje są spójne, koń szybko zaczyna rozumieć, czego od niego oczekujemy. Jeżeli raz pozwalamy na dane zachowanie, a innym razem je korygujemy, wysyłamy sprzeczne sygnały.
Najlepsza współpraca nie rodzi się z siły
Osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z końmi, często są zaskoczone, jak niewiele w pracy z tymi zwierzętami zależy od siły fizycznej. Znacznie większe znaczenie mają cierpliwość, obserwacja i umiejętność czytania końskich sygnałów. Koń bardzo szybko wyczuwa, czy człowiek jest spokojny i konsekwentny. To właśnie wtedy zaczyna czuć się bezpiecznie, a kiedy koń czuje się bezpiecznie, dużo łatwiej buduje zaufanie.
Nie chodzi o to, żeby koń bał się człowieka albo wykonywał polecenia dlatego, że musi. Najlepsze relacje rodzą się wtedy, gdy zwierzę rozumie, czego od niego oczekujemy, a człowiek potrafi zrozumieć, co koń próbuje mu powiedzieć. Dobra współpraca zaczyna się nie od walki o „szacunek”, ale od wzajemnej komunikacji.
Autor: Marta Adamkiewicz



